Przez długi czas wydawało mi się, że życie to przede wszystkim działanie.
Robienie.
Planowanie.
Odhaczanie kolejnych punktów.
Ten tydzień przypomniał mi jednak, jak wiele umyka,
kiedy zapominamy o patrzeniu.
Czarno-białe obrazy z muzeum RAF Midlands zatrzymują uwagę w sposób,
który nie pozwala przejść obojętnie.
To nie są „ładne” kadry – to pamięć.
Milcząca, ciężka, wymagająca obecności.
Potem przyszły twarze bohaterów.
Imiona.
Pamiątki po polskich lotnikach,
które nie potrzebują komentarza, by wybrzmieć.
Z pewnością jeszcze opiszę naszą wizytę w muzeum.
A później… las.
Styczniowa droga, wilgotne powietrze, miękka ziemia pod stopami.
Nic do zrobienia.
Wszystko do zauważenia.( jeszcze osobno napiszę o tej drodze)



Drzewa uczą innego rytmu.
Nie spieszą się, nie rywalizują, nie udowadniają swojej wartości.
Po prostu są.
W ogrodzie jest podobnie.
Detale, które mijamy każdego dnia – pąk, struktura liścia, kropla wody –
Nie proszą o uwagę,
ale gdy ją dostaną, potrafią zmienić perspektywę.









W tym tygodniu kupiłam dwie kamelie, przyglądam się ich nabrzmiałym pąkom.
Patrzenie zamiast robienia nie jest rezygnacją z działania.
Jest wyborem uważności.
Jest zgodą na to, że nie wszystko musi być natychmiastowe,
produktywne, widoczne.

Ten tydzień był dla mnie lekcją równowagi.
Między historią a teraźniejszością.
Między pamięcią a regeneracją.
I przypomnieniem, że czasem
największą zmianę przynosi chwila,
w której po prostu patrzymy.

Zostaw ślad swojej wędrówki – napisz, co Cię poruszyło