Książka trafiła do mnie w lipcu, w trakcie mojego urodzinowego miesiąca w ramach kolejnego book touru. Początkowo wydawało mi się, że zabieram się właśnie za książkę zupełnie nie pasującą do letniej atmosfery i pewnie jeszcze będę tego żałować. Jak się jednak okazuje tegoroczne lato dało w kość niemal wszystkim poprzez serię okropnych upałów i ogromnych pożarów trawiących większą część południowej Europy i nagle ta książka wstrzeliła się idealnie w ten trudny czas. Lato nie dla wszystkich oznacza beztroskę, urlopy i słońce.
O czym jest książka, czyli słów kilka bez spoilerów
“Bezdomność all inclusive” Marcina Halskiego to oparta na prawdziwej historii opowieść o Piotrku, młodym chłopaku wychowanym w dysfunkcyjnej rodzinie, naznaczonej przemocą i alkoholem. Wyrwanie się z takiego domu miało być początkiem lepszego życia, szansą. Oczywiście nie to staje się główną myślą przewodnią książki.
Wraz z naszym bohaterem trafiamy z Górnego Śląska do Włocławka – miasta przedstawionego jako miejsce, w którym wielu ludzi straciło nadzieję na lepsze jutro.
Włocławek ukazuje tutaj inne oblicze, poznajemy świat ludzi żyjących poza marginesem, na krawędzi, miejsce życia uzależnionych, uwikłanych w swoje lub cudze problemy ludzi bezdomnych. To właśnie tam Piotrek stopniowo wpada w świat zmagań o przetrwanie, walkę o zachowanie poczucia własnej godności. Nie jest to łatwa walka, gdy każdy dzień sprowadza się do zdobycia kilku złotych na kolejne piwo,znalezienia miejsca do spania i przetrwania kolejnej doby.

Autentyczność i sposób prowadzenia narracji
Największa siła tej książki to jej autentyczność. Marcin Halski nie moralizuje i nie próbuje nikogo osądzać. Nie szuka taniej sensacji ani wzruszeń na siłę. Autor oddaje głos bohaterowi i pozwala mu opowiedzieć własną historię. Czytelnik może sam wyciągnąć wnioski.
Autor nie koloryzuje i nie ukrywa brutalności życia na ulicy. W książce jak żywe pochodnie płoną opisy głodu, brudu,okrucieństwa i niebezpieczeństw z jakimi styka się Piotrek. Opisy nie są również jednostronne, wśród napotkanych ludzi zdarzają się i tacy, którzy mimo własnych problemów potrafią zachować resztki dobra i zwyczajnej ludzkiej życzliwości.
Jedynym elementem, który momentami mnie męczył była powtarzalność niektórych opisów. Monotonia formy mogła być także celowym zamysłem autora. Życie bezdomnego wygląda przecież dokładnie tak samo dzień po dniu. Ta monotonia staje się częścią opowieści i pozwala lepiej zrozumieć jak ciężko wyrwać się z matni tego świata.
Uciekłem, ale pomyliłem kierunek.
Bezdomność jako problem społeczny
Książka “Bezdomność all inclusive” to przypomnienie bardzo ważnej kwestii – bezdomność nie jest wyłącznie brakiem dachu nad głową. To większe spektrum problemu, bywa często wynikiem skutków przemocy, uzależnień, chorób psychicznych, rozpadu więzi rodzinnych czy zwyczajnego pecha. To problem społeczny obecny na całym świecie. Wiele osób chce pomóc lub łatwo przybiera moralizatorski ton, ale równie często zapominamy, że wyjście z bezdomności wymaga ogromnej pracy, wsparcia i przede wszystkim gotowości samego człowieka.
Najbardziej zapadły mi w pamięć fragmenty opisujące wstyd bohatera. To chwile, gdy ludzie odwracają wzrok,zatykają nos albo patrzą z pogardą. Łatwo ocenić człowieka siedzącego na ławce z reklamówką pełną puszek. Znacznie trudniej zastanowić się, jaka historia doprowadziła go do tego miejsca.
Związek z miejscem
Lektura tej książki uruchomiła też we mnie osobiste wspomnienia i refleksje. Sama zetknęłam się z problemem bezdomności w dawnych latach studenckich. Wejście na dworzec PKP we Wrocławiu było wtedy prawdziwą przyprawą. Końcówka lat dziewięćdziesiątych i rok milenijny były czasem ogromnego kryzysu społecznego. Bezdomni często chowali się w okolicach dworca, tam była ich sypialnia, przysiadali do nas studentów pytając o kilka groszy.
Pamiętam zapach niedomytych ciał w dworcowej hali, który bywał trudny do zniesienia. Czy zastanawiałam się nad tym głębiej? Raczej nie, częściej miałam dość agresywne podejście w głowie, pęd młodości nie pozwalał zatrzymać się nad tym problemem na dłużej. Człowiek spieszył się na zajęcia, do pociągu, na spotkanie, do swojego życia a osoby koczujące na dworcu, stawały się częścią codziennego krajobrazu. Choć przecież za każdą z nich kryła się osobna, często bardzo trudna historia.

Dopiero po wyjeździe za granicę, kiedy sama zaczęłam bardziej doceniać bezpieczeństwo własnej sytuacji materialnej, otworzyły mi się oczy na problemach tych, którym z różnych powodów się nie udało. Stabilność nie zawsze jest wyłącznie zasługą ciężkiej pracy, a bezdomność nie musi być prostą konsekwencją lenistwa czy złych wyborów.
Dzisiaj, kiedy spotykam osobę bezdomną proszącą o pomoc w centrach dużych miast raczej nie daje pieniędzy. Bez zastanowienia zaś zaopatruje ich w ciepły posiłek, kubek kawy czy zupy, bo być może ten posiłek jest jedynym jaki uda mu się zdobyć w ciągu dnia.
Moja ocena książki i komu mogę ją polecić
Bycie życzliwym dla bezdomnych to niewielki gest, który daje nadzieję na zwykłą ludzką solidarność. Książka Marcina Halskiego pozostawia po sobie coś więcej niż smutek. To książka, która uczy pokory. Przypomina, że nasze życie potrafi się zmienić szybciej, niż nam się wydaje. Wtedy zamiast kolejnej oceny, wystarczy odrobina życzliwości, ciepła herbata, świeża bułka czy spojrzenie pozbawione pogardy.
W czasach mediów społecznościowych, gdzie niemal codziennie oglądamy idealne zdjęcia,piękne wnętrza i szczęśliwe życie innych ludzi, takie książki są bardzo potrzebne. Pokazują świat, który często nie mamy ochoty dostrzegać a przecież on istniej tuż obok nas.
Książka ta zdecydowanie nie jest lekturą łatwą. Miejscami bywa bardzo przygnębiająca, nie będzie podobać się idealistom. Jeśli ktoś nadal chce widzieć świat przez własne “ różowe okulary” to mu tego nie zabraniam, jeśli jednak chcesz z książki wyciągnąć coś więcej to może właśnie powinieneś zmierzyć się z tym tematem.

Moja ocena książki – dobra – miło było razem spędzić czas
Dane książki
TYTUŁ – Bezdomność all inclusive
AUTOR – Marcin Halski
WYDAWNICTWO – HM, 2024
GATUNEK LITERACKI – literatura faktu, reportaż biograficzny






Zostaw ślad swojej wędrówki – napisz, co Cię poruszyło