Ten rok to dla mnie okres szczególnie ważny i przełomowy, w lipcu kończę 50 rok życia. Nie będzie to post podsumowujący moje ostatnie pięćdziesiąt lat. To post rozpoczynający nowy cykl. Cykl radości z życia i z tego, co ono podarowało mi w prezencie każdego miesiąca. Oczywiście rozpoczynam od tego jubileuszowego miesiąca i tak cyklicznie pod koniec każdego z nich znajdą się tutaj moje osobiste refleksje ale i podpowiedzi na to, co ciekawego można robić będąc w tym czasie w Wielkiej Brytanii lub innym zakątku globu.
Niemal z początkiem roku 2026 miałam przeświadczenie,że będzie to rok wielkich zmian, przełomowych momentów a skoro właśnie teraz celebruje swoje życie w osiągnięciu tych 50 lat, to powinnam do tego czasu przygotować się w jakiś wyjątkowy sposób. W moim pamiętniku wypisałam sobie wielką listę wdzięczności, bo przecież jest tak wiele rzeczy, za których jestem zwyczajnie wdzięczna.
Nie jest łatwo celebrować ten czas w takiej formie jak dawniej w otoczeniu znajomych i rodziny, gdy mieszka się gdzieś tam daleko od rodzinnego kraju. Ale i na to miałam swój plan.
Dlaczego zdecydowałam się robić blogowe podsumowania miesiąca ? Chyba właśnie dlatego, żeby ocalić te chwile od zapomnienia. Ponadto jakoś oderwałam się od dawnej formy pisania tutaj, kiedy każdy zamek czy szlak miał tutaj miejsce. Pora powrócić do dawnych zwyczajów.
Myśl miesiąca – pisz do zatracenia

Sporo się teraz czyta, oraz pisze o tym jak zatraca się oryginalny głos piszących, jak rozmywa się prawda w obliczu sztucznej inteligencji. Oczywiście korzystam z niej w przypadku informacji turystycznych, to idealna forma na szybkie zebranie tego, co potrzebuje.
Nie chcę jednak ograniczać się tutaj do publikacji typowych dla turystycznych portali internetowych. To nigdy nie była moja droga. Mam wrażenie, że moja droga w pisaniu nigdy tak naprawdę w pełni się nie odnalazła. Tylko czy właśnie po to nie jest mi potrzebna ta przestrzeń?
Lipiec obfitował więc w słowa, spisywałam je w moim zeszycie wspomnień. To taka troszkę forma pamiętnika, tylko nie zawsze jest on pisany sukcesywnie dzień po dniu, przerwy bywają nawet pomiędzy tygodniami, czy miesiącami. Do tego dokładałam troszke na social mediach, chociaż tutaj mam wrażenie moje słowa pisane są bardziej w kontekście danego nastroju, jakiegoś tematu przewodniego narzucanego gdzieś tam u kogoś. Niezmiernie cieszy mnie jednak fakt,że pozostałam wierna własnym schematom i jeśli ktoś zna mnie chociażby z Instagrama to zna moje cykle weekendowych wycieczek, czy czwartkowych ciekawostek.
Słowo zawsze mnie niosło, w szkole pisałam za długie wypracowania a najbliżsi zawsze kibicowali mi w napisaniu książki. Nie wiem,czy kiedykolwiek tego dokonam. Jestem taka trochę na przekór, jak teraz wszyscy piszą to ja mam to w nosie. Z bloga jednak nie zrezygnuje i lipiec pozwolił mi jeszcze pełniej docenić wartość słowa i jeszcze bardziej uwierzyć w jego moc, jego magię.
Lipcowe czytanie również zupełnie nie przypominało letniej sielanki
RECENZJA – BEZDOMNOŚĆ ALL INCLUSIVE
Widok lipca – Montgomery Valley

Lipiec był miesiącem odpoczynku, momentem pośrednim, kiedy zbieraliśmy jeszcze siły i myśli po szkockich eskapadach a przed sobą mieliśmy sierpniowy pobyt w Polsce. To oczywiście miesiąc urodzinowy, chociaż moje świętowanie przełożyliśmy na sierpień to nadal cieszyliśmy się urodzinowymi chwilami Krisa, przesyłaliśmy życzenia mojej szwagierce i jej córce oraz wspominaliśmy urodziny mojego Taty.
Pod koniec miesiąca postanowiliśmy odwiedzić dawno już u mnie wypatrzoną małą mieścinę na pograniczu Anglii i Walii – Montgomery

Maleńkie i senne niemal miasteczko, było kiedyś bardzo prężnie działającym centrum obronno militarnym, za sprawą wzniesionego tutaj warownego zamku.

To była prawdziwa walijska niespodzianka, zawsze przyzwyczajeni do typowych walijskich krajobrazów górskich, tutaj odkryliśmy inne oblicze tego kraju. Z zamkowego wzniesienia rozkoszowaliśmy się pięknymi krajobrazami rolniczych terenów. Złote kolory skoszonych pól zboża układały teren w wyjątkowej urody lipcową szachownicę.

Lipcowa przyroda

Lato 2026 w Wielkiej Brytanii będzie zapisane na kartach historii. Dokładnie tak samo jak pięćdziesiąt lat temu na wyspie zapanowała olbrzymia susza. Od maja nie spadła u nas ani kropla deszczu.
Jak żyję nie widziałam jeszcze takiej sytuacji, gdzie trawnik po prostu zaczął wysychać na wiór. Róże kwitły jak szalone, jednak moje hortensje mimo iż dawały z siebie wszystko coraz mocniej odczuwały brak wody.
Do mnie za to coraz bardziej dochodziła myśl, że za kilka tygodni wyjadę na urlop i bez wody nie uda mi się ich utrzymać przy życiu. Niestety posiadanie ogrodu w donicach, gdy wszystko ma wpisaną w siebie zasadę tymczasowości jakoś nie napawało mnie optymizmem. Celowo jednak nie planowałam zapędzać się w kozi róg z kolejnymi obsadami, o poczuciu straty ale i pójściu dalej pisałam szerzej TUTAJ.




Miejsce miesiąca – Trentham Estate

W trakcie naszych spokojnych weekendów odwiedziliśmy kilka miejsc, jednak na miano miejsca miesiąca lipca zasługuje niesamowity ogród Trentham położony na terenie dawnej posiadłości o tej samej nazwie. Temu miejscu na pewno poświęcę osobny wpis i na pewno wrócę tam jeszcze w czasie innych pór roku. Póki co pozostaje mi w sercu wspomnienie pysznie kolorowych letnich rabat kwiatowych, brzęczącej pszczołami lawendy, romantycznych ruin, zacisznych zakątków nad stawem.
Niespodzianka miesiąca – muzeum Leyland

Poszukiwania prezentu idealnego dla męża zawsze zawiodą mnie w jakieś ciekawe miejsca, tym razem trafiliśmy do niewielkiego muzeum motoryzacji w Leyland. Jak się okazuje to prawdziwy rarytas dla pasjonatów historii motoryzacji, od lat trzydziestych ubiegłego wieku znajdowała się tutaj wielka fabryka ciężarówek, autobusów. Dzisiaj niestety to tylko historia, na miejscu znaleźliśmy jednak sporych rozmiarów ekspozycję wraz z jednym unikatem.
Papa mobile – samochód specjalnie skonstruowany dla odwiedzającego Wielką Brytanię papieża- naszego świętego Jana Pawła II.
Chyba nie muszę pisać więcej jakie to zrobiło na mnie wrażenie. Niespodzianka pierwsza klasa.
Małe, słodkie momenty – lipiec gastronomicznie

Nie jestem stałą bywalczynią restauracji. Prędzej moje kroki skieruje do kawiarni, skoro jednak mam robić podsumowanie miesiąca to warto dodać coś dla podniebienia. Naszym miejscem miesiąca okazała się restauracja serwująca potrawy z grilla – Hickory’s Smokehouse w West Kirby.
To właśnie tam wybraliśmy się uczcić urodziny Krisa, nie mogło więc zabraknąć typowo męskiego jedzenia w postaci żeberek, kawałka steka.

Na szlaku w lipcu – Warden Park

Lipiec zwyczajnie dał nam popalić, temperatury codziennie przekraczały ponad dwadzieścia pięć stopni. Powietrze było suche, gorące i jakoś nie kusiło nas na dalekie wyprawy. Stąd zamiast dalekich wyjść na szlak spacerowaliśmy bardziej lokalnie lub wybieraliśmy spokojniejsze ścieżki.
W ten właśnie sposób znaleźliśmy się w Leyland, na początku w muzeum motoryzacji a później w pięknym Warden Parku.

Natura nie poskąpiła nam tutaj ciekawych odkryć począwszy od pięknego kwietnego parkanu, po dzikie zakamarki w lesie.
Oczywiście lipiec obfitował w jeszcze inne trasy jak wspomniany wcześniej Trentham, Montgomery czy tereny spacerowe przy Dudmaston Estate.
Magia chwili – Shropshire

Nadal jestem na etapie odkrywania piękna mojej krainy.
Shropshire to kraina gdzie natura potrafi zachwycić swoim pięknem, spokojem. To rolnicze płuca Anglii, jak okiem sięgnąć rozciągają się tutaj połacie zbóż, olbrzymie plantacje kukurydzy, olbrzymich warzywniaków.
Właśnie w czasie jednego z naszych spacerów, gdzieś tam na obrzeżach lasu przeżyliśmy magiczną chwilę spotkania jeleni.


Gorący lipiec za mną i chociaż mam teraz tonę wpisów w głowie do napisania, wierzę w to,że właśnie od tego lipcowego podsumowania rozpoczynam na nowo przygodę z moim pisaniem. Blogowanie zawsze było mi dużo bardziej bliższe niż pisanie kolejnych rozdziałów książki, tak więc czas nadrabiać zaległości.
Blogowa sfero powracam !
Na koniec oczywiście muszę zapytać i o Wasz lipiec, jak się udał, czy także mieliście swoją ulubioną podróż, chwilę godną zapamiętania ?

Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu.






Zostaw ślad swojej wędrówki – napisz, co Cię poruszyło