Pachinko” to jedna z tych książek, które trudno było przeoczyć. Polecana przez wielu bookstagramerów, obecna w klubach książkowych, szeroko komentowana – budziła spore oczekiwania. Sama sięgnęłam po nią właśnie za sprawą Klubu Książkowego, w którym była omawiana w styczniu.
Czekałam na tę lekturę z dużą ciekawością, głównie ze względu na jej osadzenie w realiach historycznych – okupacji Korei przez Japonię i losów koreańskich emigrantów.
Krótko o samej książce
Powieść opowiada wielopokoleniową historię koreańskiej rodziny, której losy splatają się z emigracją do Japonii, biedą, społecznym wykluczeniem i walką o godność. Centralną postacią jest Sunja – kobieta, której życie staje się osią narracji i symbolem siły, poświęcenia oraz trudnych wyborów.
Historia zawodzi nas, ale to nie znaczy, że musimy zawieść się nawzajem.
Związek z miejscem
Największą siłą „Pachinko” miało być dla mnie tło historyczne i kulturowe. Los Koreańczyków żyjących w Japonii, pozbawionych pełni praw, tożsamości i poczucia przynależności, to temat niezwykle ważny i poruszający. Niestety, miałam poczucie, że ten wątek nie został pogłębiony tak bardzo, jak bym tego oczekiwała.
W tym akapicie przekazuje także moje osobiste skojarzenie z miejscem i samą lekturą, taka forma recenzowania na blogu podróżniczym ma swoje uzasadnione miejsce. Oczywiście nie zabiorę Was teraz do Korei, czy Japonii bo jeszcze tam nie byłam. Mam jednak swoje małe skojarzenia z azjatyckim akcentem nawet w angielskim hrabstwie Cheshire. Na terenie rezydencji Tatton Park można podziwiać przepięknie zaaranżowany ogród w stylu japońskim.
Na niewielkim obszarze zbudowano pogodę oraz domek w stylu japońskim, mostek oraz wszelkiej zasadzonia ustawiono zgodnie z japońską sztuką ogrodniczą.



Co mnie w niej poruszyło?
Bez wątpienia postać Sunji – jej determinacja, wewnętrzna siła i rola kobiety w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Poruszyły mnie także pytania, które książka stawia mimochodem:
– o wartość pracy i pieniądza,
– o rolę kobiet w koreańskiej kulturze,
– o życie na emigracji i ciągłe bycie „nie u siebie”

Czy warto przeczytać i komu bym ją poleciła?
Poleciłabym ją osobom, które szukają obyczajowej historii z tłem historycznym, ale niekoniecznie oczekują bardzo pogłębionej analizy politycznej czy kulturowej. To dobra książka „na zmianę tematu”, na urlop lub moment, gdy chcemy zanurzyć się w innej kulturze i historii, ale w przystępnej formie.
Podsumowanie na zakończenie

„Pachinko” to książka, która zaczyna się bardzo mocno, ale z czasem traci na intensywności. Pozostawia po sobie niedosyt, ale też wiele ważnych pytań. Być może właśnie dlatego jej serialowa adaptacja wydaje się naturalnym dopełnieniem tej historii — z przyjemnością po nią sięgnę.
Moja ocena – 4 – dobra, miło było razem spędzić czas *
Dane książki
Tytuł- Pachinko
Autor – Min Jin Lee
Wydawnictwo – Czarna Owca
Rok wydania – 2022, pierwsze – 2017
Tłumacz – Urszula Gardner
Gatunek- Literatura obyczajowa, powieść historyczna
Półka – Z kanapy do świata
Jeśli czytałaś / czytałeś „Pachinko”, bardzo chętnie poznam Twoje odczucia — czy ta historia Cię poruszyła, czy raczej, jak mnie, zostawiła z lekkim niedosytem?
Daj znać w komentarzu albo podziel się swoją opinią w mediach społecznościowych. A jeśli dopiero planujesz lekturę — napisz, co najbardziej Cię do niej przyciąga.
* Dodatek z ocenami książek
JAK PRZEDSTAWIA SIĘ MOJA SUBIEKTYWNA OCENA KSIĄŻEK?
6 - doskonałość - zwyczajnie połknęłam w całości i nadal nie mogę przestać o niej myśleć, ta książka niesie mnie w życiu
5 - świetna - idealna na umilenie sobie wieczoru, szczerze polecam innym
4 - dobra - miło było razem spędzić czas
3 - ok - jednak mnie nie porwało
2 - ojej - to nie był dobry wybór
1 - ech - strata czasu
0 - uwaga - unikaj jak ognia

Dodaj odpowiedź do Anna Anuluj pisanie odpowiedzi