Mówi się, że dom to nie tylko cztery ściany, ale i krajobrazy, które nas otaczają. Odkąd Shropshire stało się naszym nowym hrabstwem, każdy weekend jest obietnicą nowej opowieści. W ostatnią niedzielę lutego, skuszeni pierwszymi nieśmiałymi promieniami słońca, postanowiliśmy odwiedzić miejsce szczególne – Shrewsbury. To miasto-wyspa, zamknięte w czułym uścisku rzeki, które zdaje się szeptać historię na każdym rogu.


W najstarszej przeszłości, jak i w najdalszej przyszłości, człowiek jest i będzie dzieckiem natury.

Karol Darwin

Trudno o lepszy cytat w mieście, w którym ten wielki uczony przyszedł na świat i stawiał swoje pierwsze kroki.

Karol Darwin to chyba najbardziej rozpoznawany mieszkaniec miasta.

W objęciach Severn i wiosennych kwiatów

Naszą wędrówkę zdominowała rzeka Severn. O tej porze roku jest majestatyczna – jej poziom, tradycyjnie już o tej porze, wyraźnie się podniósł, przypominając o sile natury, która od wieków dyktuje rytm życia mieszkańców.

Spacerując nadrzecznymi bulwarami, mijaliśmy kolejne „bramy” miasta: solidny Welsh Bridge, malowniczy English Bridge oraz charakterystyczny, lekki Porthill Bridge, który delikatnie drży pod stopami spacerowiczów.

Wysoki poziom rzeki Severn.
Urocze kamienice miasta.

Naszym celem był jednak park Quarry i ukryty w jego sercu ogród The Dingle. Choć to wczesna wiosna, przyroda już zaczęła swój spektakl. Najbardziej zachwyciły nas kamelie – ich mięsiste, niemal woskowe kwiaty dumnie znosiły marcowy chłód. Tuż obok nich, na trawnikach, rozlały się dywany krokusów. Ten widok fioletów i żółci, przebijających się przez zeszłoroczną trawę, był jak najpiękniejszy prezent na powitanie wiosny.

Niedziela bywa tutaj bardzo spokojna.
Pierwsze wiosenne kolory.

Architektoniczny unikat i światło zaklęte w szkle, czyli kościół św. Chada

Ikona św. Siriona oraz Chada – dwóch najważniejszych świętych angielskiej ziemi.

Zaledwie kilka kroków od ukwieconych alejek The Dingle wznosi się budowla, obok której nie da się przejść obojętnie. St Chad’s Church to architektoniczny ewenement – jeden z nielicznych w kraju kościołów zbudowanych na planie koła. Jego potężna, okrągła nawa sprawia, że świątynia przypomina bardziej antyczną rotundę niż klasyczny angielski kościół parafialny. Już od progu uderza gościnność tego miejsca; szeroko otwarte wrota zdają się zapraszać każdego przybysza.

Kościół św. Chada
W tym kosciele ochrzczony był Karol Darwin.

Wnętrze św. Chada skąpane jest w miękkim świetle, ale to, co dzieje się w ołtarzu głównym, zapiera dech w piersiach. Znajduje się tam monumentalny witraż, będący mistrzowską kopią słynnego dzieła Rubensa – „Zdjęcie z krzyża”.

Z nadrzecznego spokoju udaliśmy się w stronę monumentalnego Shrewsbury Abbey. Ta dawna benedyktyńska świątynia to miejsce szczególne dla miłośników literatury. To właśnie tutaj autorka Ellis Peters osadziła akcję swoich słynnych kryminałów, powołując do życia brata Cadfaela – detektywa w habicie, który rozwiązywał zagadki XII-wiecznego Shropshire.

Kiedy słońce przebija się przez kolorowe szkło, scena ta ożywa, nabierając niemal fizycznej głębi. To wizerunek niezwykle przemawiający do człowieka; pełen dramatyzmu, a jednocześnie dziwnego spokoju.

Ołtarz główny.

Między sacrum a literaturą – tajemnice Shrewsbury Abbey

Dwa relikty przeszłości.

Wchodząc do środka, poczuliśmy ciężar wieków. Los bywa przewrotny – choć główny ołtarz z jego słynnym tryptykiem był tego dnia zamknięty, moje serce skradły detale ukryte w bocznych nawach.

Witraż poświęcony świętej Winfredzie.
Niestety tryptyk w nawie głównej był zamknięty.

Moją uwagę przykuła płaskorzeźba przedstawiająca Narodzenie Pańskie – surowa, a jednak pełna wyrazu.

Jednak to, co zatrzymało mnie na dłużej, to wizerunek Maryi w jednej z bocznych kaplic. Jest on zupełnie niezwykły – autor wykazał się tu wielką fantazją, przedstawiając Madonnę jako kobietę o jasnych, blond włosach, kunsztownie upiętych do góry. Wygląda ona tak, jakby przed chwilą opuściła eleganckie, pałacowe ogrody.

Tajemnica koloru włosów Matki Najświętszej.

To fascynujący zabieg; autor prawdopodobnie chciał w ten sposób postać biblijną bardziej upodobnić do otaczających ten ołtarz ludzi, czyniąc sacrum bliższym codzienności.

Klimat “wrocławski” w sercu Anglii

Zaułki Shrewsbury

Spacerując wąskimi uliczkami w stronę centrum, nie mogłam opędzić się od wspomnień. Kiedy stanęliśmy przy Bear Steps, poczułam klimat zbliżony do wrocławskiego Ostrowa Tumskiego. Choć zamiast ceglanego gotyku królowały tu czarno-białe budynki ryglowe z epoki Tudorów, to zagęszczenie wiekowych kościołów i specyficzna cisza bocznych uliczek sprawiły, że poczuliśmy się niemal jak w domu. Kawa w Bears Steps Cafe była idealnym dopełnieniem dnia.

Do zobaczenia latem!

Naszą wycieczkę zakończyliśmy pod murami zamku z czerwonego piaskowca. Ponieważ była niedziela, zarówno zamek, jak i budynek dawnej szkoły (dzisiejsza Biblioteka) były zamknięte. Nie żałujemy jednak tego niedosytu – to idealny powód, by wrócić tu latem, gdy odwiedzi nas nasz przyjaciel.

Wtedy z pewnością sprawdzimy, jakie skarby kryje wnętrze normańskiej twierdzy.

Shrewsbury to miasto, które nie krzyczy o uwagę, ale powoli odsłania swoje piękno przed tymi, którzy potrafią patrzeć. Do zobaczenia na szlaku!


Wskazówki dla wędrowców:

  • The Abbey: Wstęp jest darmowy, co jest miłą odmianą po płatnych katedrach. Warto zajrzeć dla samej atmosfery i literackich tropów brata Cadfaela.
  • The Dingle: Nawet jeśli macie tylko 15 minut, wejdźcie tam. To najbardziej fotogeniczny punkt miasta o każdej porze roku.
  • Dostępność: Miasto jest idealne na długie spacery, ale pamiętajcie o wygodnych butach – bruki w centrum bywają zdradliwe!

A Wy? Lubicie wracać do miejsc, które przy pierwszej wizycie uchyliły Wam tylko rąbka tajemnicy? Dajcie znać w komentarzach!

Zostaw ślad swojej wędrówki – napisz, co Cię poruszyło

może cię zainteresuje