Słowo potrafi być bardzo lekkie. Może prześlizgnąć się po nas i zniknąć chwilę później. Zdarzają się też takie słowa, które zostają na długo, czasem wracają po latach, w najmniej spodziewanym momencie, potrafią podnieść, otulić, dodać odwagi, ale potrafią też zablokować, zawstydzić i sprawić, że zaczynamy zastanawiać się, czy przypadkiem nie jesteśmy „za bardzo”.
Oto najnowsza recenzja na blogu – poznaj „Nie mówię już szeptem” – antologię trzynastu kobiet tworzących Czuły Krąg Pisarski.
To bardzo świeża publikacja, wydana w 2026 roku przez Wydawnictwo Czułe.
Jej inicjatorką jest Aga Pankau, która zaprosiła do wspólnego projektu Joannę Krzemieńską, Karolinę Majewską-Sarnę, Agnieszkę Sobczak, Patrycję Wójtowicz, Olę Muchę, Ewelinę Glinkę, Joannę Moczulską, Żanetę Brudzińską, Paulinę Merz, Klaudię Chrapko,Dominikę Nowakowską i Angelikę Skrzypę.
Warto zwrócić uwagę już na sam tytuł, to jest właściwie deklaracja.
Nie mówię już szeptem.
Co było więc wcześniej? Czy może był to szept, typowe powstrzymywanie się, może zastanawianie się, czy wolno powiedzieć to, co naprawdę myślę?
Czy wypada się śmiać? Czy wypada być spontaniczną?Czy można mieć własne zdanie? Czy można po prostu być sobą?
I choć każda z autorek opowiada swoją historię, właśnie ten wspólny motyw wydał mi się w tej książce szczególnie interesujący.

Trzynaście kobiet, trzynaście różnych sposobów mówienia
Nie mówię już szeptem” nie jest powieścią, którą można przeczytać od początku do końca, podążając za jedną historią. Nie jest też poradnikiem psychologicznym, choć niewątpliwie wiele tekstów dotyka tematów związanych z emocjami, samoakceptacją, życiowymi zmianami czy wewnętrznymi zmaganiami.
To przede wszystkim zbiór bardzo różnych głosów.
Każda z autorek otrzymała własną przestrzeń. I właśnie dlatego książka nie jest jednolita. Jedne teksty mają formę klasycznych opowiadań, inne przypominają osobiste przemyślenia czy zapis myśli. Pojawiają się również krótsze, bardziej poetyckie formy, a nawet wiersz.
To trochę tak, jakby trzynaście kobiet usiadło przy jednym stole i każda z nich dostała kilka minut, żeby opowiedzieć ją po swojemu.
Nie wszystkie mówią tym samym językiem. Na szczęście.
W tej książce interesuje mnie nie tylko to, co zostało napisane, ale również to, dlaczego te kobiety postanowiły napisać razem. Żyjemy przecież w świecie, w którym słów mamy aż nadto.
Każdego dnia jesteśmy nimi zasypywani. Artykuły, posty, komentarze, reklamy, wiadomości, blogi, media społecznościowe. Każdy coś mówi, każdy coś publikuje.
A teraz dochodzi do tego jeszcze sztuczna inteligencja i coraz częstsze pytanie: czy za tym tekstem naprawdę stoi człowiek?
W tym całym ogromnym szumie informacyjnym pojawia się grupa kobiet, które po prostu lubią pisać. Spotykają się. Dzielą się słowem.

I postanawiają stworzyć z tego książkę.
I chyba właśnie ta wspólnota jest dla mnie jedną z najciekawszych rzeczy w „Nie mówię już szeptem”.
Nie chodzi tylko o trzynaście osobnych historii.
Chodzi o to, że ktoś powiedział: chodźmy, zróbmy to razem.
W świecie, w którym tak wiele rzeczy jest nastawionych na indywidualny sukces, zasięgi, sprzedaż i promocję, taka potrzeba wspólnego tworzenia wydaje mi się czymś bardzo ludzkim.
Czułym i chyba zgodnym z nazwą tego kręgu.
Co mnie w niej poruszyło?
Muszę jednak przyznać, że gdybym zobaczyła „Nie mówię już szeptem” przypadkiem na księgarskiej półce, prawdopodobnie nie byłaby to książka, po którą wyciągnęłabym rękę w pierwszej kolejności. Mam pewną rezerwę wobec literatury o charakterze psychologiczno-poradnikowym. Nie przepadam za książkami, które próbują podpowiadać mi, jak mam żyć, co powinnam zmienić i w jaki sposób mam odnaleźć swoje szczęście.
A pierwszy kontakt z tytułem i okładką mógłby mi właśnie taki trop zasugerować. Tymczasem ta książka trochę mnie zaskoczyła. Nie znalazłam w niej gotowych recept, nie próbowała także stworzyć uniwersalnej historii kobiety. Wskazała na różnorodność.
Jedna historia może być bardzo konkretna, inna bardziej metaforyczna. Jedna napisana klasyczną narracją, druga przypomina osobisty monolog, jeszcze inna płynie niemal jak poezja.
Bo można oczywiście dyskutować o poziomie literackim poszczególnych opowiadań. Można mieć swoje ulubione teksty i takie, które przemówią do nas mniej i z pewnością każdy czytelnik odbierze tę książkę inaczej.
Ale trudno przejść obojętnie obok samego pomysłu.
Grupa kobiet, które lubią pisać, spotyka się, dzieli swoimi tekstami, doświadczeniami i wrażliwością, a następnie postanawia zrobić z tego książkę.
W czasach, kiedy tak wiele rzeczy robimy indywidualnie i często przede wszystkim po to, żeby coś sprzedać, wypromować albo pokazać światu, wspólne tworzenie dla samej potrzeby tworzenia wydaje mi się czymś naprawdę wartościowym.
Dla kogo jest ta książka i co można znaleźć w niej dla siebie?
Jak sądzę nie każda z tych historii będzie dla każdego, niektóre z nich będą nam obojętne. Jednak różnorodność tej antologii sprawia, że warto dać jej szansę.
Może znajdziecie właśnie tutaj opowiadanie, które trafi w odpowiedni moment Waszego życia.
Może przeczytacie kilka zdań i pomyślicie: „O, ja też tak kiedyś miałam”.
A może właśnie teraz jesteście w miejscu, w którym potrzebujecie niewielkiego impulsu, żeby zrobić coś inaczej. Odważyć się na zmianę. Powiedzieć coś, co od dawna pozostaje niewypowiedziane. Albo po prostu przestać mówić o sobie szeptem.
I wtedy jedna z tych historii może okazać się dokładnie tym, czego potrzebowaliście.
Dla kogo jest ta lektura ?
Przede wszystkim dla kobiet, które lubią czytać o emocjach, relacjach, życiowych zmianach i poszukiwaniu własnej drogi. Dla tych, które lubią krótsze formy i niekoniecznie chcą zanurzać się w kilkusetstronicowej powieści.
Ale także dla osób, które są ciekawe samego fenomenu kobiecej wspólnoty twórczej.
Nie nazwałabym tej książki literaturą, po którą sięga się, jak po wielkie literackie przeżycie. To raczej ciepła, niespieszna lektura, którą można zabrać ze sobą na jesienny wieczór i czytać po kawałku.
Bez pośpiechu, bez obowiązku znalezienia w niej wielkiej życiowej prawdy.
Podsumowanie na zakończenie
Czasami nie potrzebujemy książki, która przewróci nasze życie do góry nogami, wystarczy jedno zdanie, które zatrzyma nas na chwilę. Jakaś jedna historia, w której rozpoznamy kawałek siebie.
Albo czyjś głos, który przypomni nam o czymś, o czym dawno zapomniałyśmy.
Może więc właśnie dlatego warto zajrzeć do tego kobiecego kręgu.
W ogólnym rozrachunku można też po prostu spędzić kilka spokojnych godzin z tekstami napisanymi przez kobiety, które pewnego dnia postanowiły już nie mówić szeptem.
Na koniec tylko mała refleksja, jak odpowiemy sobie na pytanie :
W jakiej sprawie ja sama wciąż jeszcze mówię szeptem?
Moja ocena książki – bardzo dobry – świetna, idealna na umilenie sobie wieczoru, szczerze polecam innym
DANE KSIĄŻKI
TYTUŁ- Nie mówię już szeptem
AUTOR- Czuły Krąg Pisarski
WYDAWNICTWO- Czułe, Bydgoszcz 2026
GATUNEK- Literatura piękna, antologia opowiadań
Książka trafiła do mnie w ramach booktouru, za co dziękuję bardzo organizatorce –




Zostaw ślad swojej wędrówki – napisz, co Cię poruszyło