Sierpień był dla mnie miesiącem urodzin, podróży do Polski, rodzinnych spotkań i powrotów do miejsc, które noszę w pamięci od dzieciństwa. Były góry, ogrody pełne kolorów, odkrywanie na nowo Jedliny-Zdroju, domowe słodkości i małe, lokalne wyprawy. A gdzieś pomiędzy tym wszystkim pojawił się jeszcze jeden niezwykły moment — taki, którego nie dało się zaplanować. To…

By

—

Rozdział drugi – sierpień 2026

Sierpień był dla mnie miesiącem wyjątkowym. Choć moje urodziny przypadają 30 lipca, to właśnie sierpień przyniósł przedłużenie świętowania, podróż do Polski i wiele chwil, które chciałabym zachować na dłużej.

Był czas na rodzinę, małe wyprawy, odkrywanie znajomych miejsc na nowo i powroty do wspomnień. A przede wszystkim był to miesiąc, który przypomniał mi, jak wiele powodów do wdzięczności można odnaleźć w zwyczajnym życiu.

WIDOK MIESIĄCA – Wałbrzych widziany z góry

Panorama Wałbrzycha w całej okazałości

Sierpniowy widok miesiąca to panorama Wałbrzycha, którą mogliśmy podziwiać z nowo wybudowanej wieży widokowej w Parku Sobieskiego.

Podczas naszego pobytu w Polsce udało nam się odwiedzić centrum miasta i spojrzeć na nie z nieco innej perspektywy.
Rozciągający się przed nami krajobraz, Góry Wałbrzyskie i dalsze pasma, sięgające w stronę Dzikowca, tworzyły niezwykłą panoramę.

Dodatkowo równie ważny był dla mnie sam Wałbrzych — miasto, które pięknie się zmienia. Odnowione kamienice, coraz bardziej zadbane przestrzenie i widoczna troska o jego wygląd sprawiają, że patrzy się na nie z coraz większą przyjemnością.

Dwoje ludzi siedzi na tarasie widokowym w kawiarni
Schronisko PTTK Harcówka to idealne miejsce na kawę po zejściu z wieży widokowej.
Panorama Wałbrzycha
Zdjęcie kobiety w okularach przeciwsłonecznych na tle panoramy starego miasta
Wspomnienie gorącego lata w Wałbrzychu.

Lubię takie chwile, kiedy można zatrzymać się na moment i zobaczyć znajome miejsce z innej strony. Czasem wystarczy spojrzeć na nie z góry, żeby dostrzec nie tylko jego piękno, ale również zachodzące w nim zmiany.

SIERPIEŃ W NATURZE – Ogród mojej mamy

Kwitnące byliny w ogrodzie
Zaczarowany ogród mojej mamy

Sierpniowa przyroda zapisała się w mojej pamięci przede wszystkim obrazem ogrodu mojej mamy. Właśnie wtedy ogród był w pełni rozkwitu, zachwycając bogactwem kolorów i kwiatowych kompozycji.
Kwitnące hortensje, jeżówki i monardy i floksy tworzyły przepiękny, letni obraz.

Każda z tych roślin wnosiła coś innego, a razem budowały tę niezwykłą atmosferę ogrodu, w którym chciało się po prostu zatrzymać i nacieszyć widokiem.

W tym roku nie mogę powiedzieć tego samego o moim własnym ogrodzie. Podczas naszego urlopu rośliny musiały zmierzyć się z długotrwałą suszą i niestety bardzo ucierpiały. Dlatego tym bardziej cieszę się, że mogę zachować w pamięci właśnie ten obraz — ogród mamy, pełen kwiatów, barw i letniej obfitości.
Czasem natura przypomina nam, że każdy ogród ma swój rytm, a nie wszystko można przewidzieć ani zatrzymać. Tym bardziej warto doceniać chwile, kiedy możemy podziwiać jej piękno.

MIEJSCE MIESIĄCA- Pałac Jedlinka

Budynek fasady głównej Pałacu Jedlinka
Pałac Jedlinka
Pałac Jedlinka w Jedlinie Zdroju

Podczas sierpniowego urlopu odwiedziliśmy Jedlinę-Zdrój, a jednym z najważniejszych punktów tej wycieczki był Pałac Jedlinka.
To miejsce, które robi wrażenie nie tylko swoją historią, ale również tym, co dzieje się w nim obecnie. Pałac przechodzi renowację i można go zwiedzać, dzięki czemu mieliśmy okazję zobaczyć jego wnętrza oraz posłuchać ciekawych opowieści o jego przeszłości.

Szczególnie zapamiętałam historie przekazywane przez młodych ludzi pracujących na miejscu.

Ich opowieści pozwalały spojrzeć na pałac nie tylko jak na zabytkowy budynek, ale również jak na przestrzeń, której historia wciąż jest odkrywana i przywracana pamięci.
Do tego przylegający do pałacu browar, w którym zjedliśmy obiad, dopełnił naszą wizytę.

Browar w Jedlince oferuje nie tylko szeroki wybór kratowych piw własnego wyboru, bez problemu można zjeść tutaj smaczny obiad lub wpaść na kawę i coś słodkiego.

Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak sama przemiana tego miejsca. Lubię odkrywać zabytki, które nie są jedynie wspomnieniem dawnych czasów, lecz stopniowo odzyskują życie. Pałac Jedlinka jest właśnie takim miejscem — pełnym historii, a jednocześnie otwartym na przyszłość.

Figura lwa
W pałacu pomału pojawiają się odzyskane części składowe wnętrz, odrestaurowane meble czy inne artefakty.
Wnętrze saloniku myśliwskiego w Pałacu Jedlinka
Wnętrze saloniku myśliwskiego
Dawna sala balowa w Jedlince
Wnętrze danej sali koncertowo balowej nieco przytłacza wielkością zniszczeń, jednak pomału odzyskuje ona swój wdzięk ,dzięki zakrojonej pracy konserwatorów zabytków.
Chyba najładniejszy mebel w placu to ten kaflowy XVII wieczny piec, przetrwał tylko i wyłącznie dlatego,że służył przez długie lata użytkownikom palcu po wojnie.

NIESPODZIANKA MIESIĄCA- Jedlina Zdrój

Widok na Plac Uzdrowiskowy w Jedlinie Zdrój
Widok na Dom Zdrojowy przy Placu Uzdrowiskowym.

Jedlina-Zdrój okazała się jednym z największych pozytywnych zaskoczeń tego lata.
Przez długi czas Szczawno-Zdrój było dla mnie tym wyjątkowym uzdrowiskiem, które kojarzyło mi się z elegancją, spokojem i piękną architekturą.

Budynek pijalni wód mineralnych w Jedlinie Zdroju
Budynek pijalni wód mineralnych, to w niej spróbowaliśmy lokalnej wody Charlotta.

Jedlina, którą pamiętałam z opowieści rodziców z czasów mojego dzieciństwa, miała zupełnie inny wizerunek. Wtedy wydawała się miejscowością niepozorną, a może po prostu zaniedbaną.
Tymczasem dzisiejsza Jedlina-Zdrój pokazała mi zupełnie inne oblicze.

Najbardziej zauroczył mnie park, który przechodzi wielką przemianę. Nowe nasadzenia, kwiaty, zadbane alejki i fontanna milenijna tworzą przestrzeń, w której naprawdę przyjemnie się spaceruje. A do tego cisza i brak wielkich tłumów!
To właśnie ta kameralność sprawiła, że tak dobrze się tam czuliśmy. Można było spokojnie spacerować, podziwiać otoczenie i po prostu cieszyć się chwilą.

Fontanna i kwiaty kanny
Fontanna w Parku Zdrojowym


Jedlina przypomniała mi, że czasami warto dać miejscom drugą szansę. Nasze wspomnienia nie zawsze nadążają za rzeczywistością, a miejsca, które kiedyś nie robiły na nas wrażenia, potrafią po latach naprawdę oczarować.

Skwer parkowy

MAŁE SŁODKIE CHWILE – kulinarne wspomnienia sierpnia

Pogawędka przy kawie
Bez kawy ani rusz

Sierpień od kuchni to przede wszystkim smaki Polski i rodzinne spotkania przy stole.
Nie mogło zabraknąć drożdżówek, domowych wypieków i słodkości przygotowanych przez moją mamę. Był też oczywiście tort urodzinowy, bo przecież okazja do świętowania była wyjątkowa.
Ten czas spędzaliśmy z moją rodziną i rodziną Krisa. Było dużo rozmów, wspólnych chwil i tych wszystkich drobnych przyjemności, które tak naturalnie towarzyszą spotkaniom z bliskimi.

A słodkości? Cóż, chyba nawet trochę przesadziliśmy! Ale od czego są wakacje? Czasem można sobie pozwolić na więcej, zwłaszcza kiedy za każdym domowym wypiekiem kryje się czyjaś troska i serce włożone w przygotowanie czegoś pysznego.
W końcu nie wszystkie wspomnienia muszą być związane z wielkimi podróżami. Niektóre mają smak świeżej drożdżówki, zapach domowego ciasta i atmosferę rodzinnego stołu.

NA SZLAKU- Blisko,lokalnie, bez pośpiechu

Parkowa zieleń
Tzw. Czwarty Staw w Parku Zdrojowym w Szczawnie Zdroju

Sierpień był bardzo gorącym miesiącem, dlatego nasze wędrówki wyglądały nieco inaczej niż zwykle.


Podczas pobytu w Szczawnie-Zdroju udało nam się wybrać na kilka krótszych eskapad. Odwiedziliśmy Jedlinę-Zdrój, spacerowaliśmy w kierunku Starego Zdroju, wybraliśmy się na Wzgórze Gedymina i zajrzeliśmy na wieżę widokową w Szczawnie-Zdroju.
Były to raczej niedalekie wyprawy niż długie górskie wędrówki, ale każda z nich pozwalała nam spędzić czas na świeżym powietrzu i odkrywać kolejne zakątki okolicy.

Po powrocie do Anglii upały wcale nie odpuszczały. Nie mieliśmy więc szczególnej ochoty na dalekie szlaki i wymagające trasy. Zamiast tego wybieraliśmy lokalne spacery w okolicach Market Drayton.


I muszę przyznać, że te okolice mają naprawdę wiele do zaoferowania. Wzgórza, pola, wiejskie drogi i otwarte przestrzenie potrafią zachwycić, nawet jeśli znajdują się zaledwie kilka kroków od codzienności.


Sierpień nauczył mnie, że nie każda wyprawa musi być wielką przygodą. Czasem wystarczy wyjść z domu, znaleźć spokojną ścieżkę i pozwolić sobie na chwilę odpoczynku.

WYDARZENIE MIESIĄCA- Urodziny, ukochane miejsca i zaćmienie słońca

Ten sierpień przyniósł mi również spotkanie, które z pewnością pozostanie w mojej pamięci na długo.
Kris zorganizował moje urodzinowe świętowanie w szczawieńskiej Legendzie. ( to nasza ukochana restauracja)

Kobieta z olbrzymim bukietem kwiatów
Mój urodzinowy bukiet, który dostalam od męża ❤️

Przyznam, że początkowo miałam pewne wątpliwości. Bywam czasem trochę dzika, lubię własną przestrzeń i nie zawsze od razu odnajduję się w dużym gronie ludzi. Zastanawiałam się więc, czy takie spotkanie z przyjaciółmi, kuzynami i bliskimi będzie dla mnie odpowiednie.

Pamiątkowe zdjęcie z moją małą bratanicą.

Dziś myślę, że właśnie tego potrzebowałam. Czasu z ludźmi, którzy są częścią mojego życia, wspólnych rozmów i okazji, żeby pobyć razem. Czasem warto wyjść poza własne przyzwyczajenia i pozwolić innym sprawić nam radość.


Jednak najważniejsza niespodzianka czekała na nas w zupełnie innym momencie.


Sierpień zbiegł się z zaćmieniem Słońca, a my mieliśmy okazję obserwować to niezwykłe zjawisko podczas spaceru z rodziną — siostrą Krisa i jej mężem. Byliśmy wtedy na moich ukochanych polach za Dworzyskiem, w miejscu, które noszę w sercu od czasów dzieciństwa i młodości.

Widok zaćmienia słońca przez kliszę fotograficzną
Nie może być bardziej spektakularnie – świętowanie 50-tych urodzin i oglądanie zaćmienia słońca !


To przestrzeń pełna osobistych wspomnień. Znajomy krajobraz, otwarte pola i światło złotej godziny same w sobie mają dla mnie szczególny urok. A możliwość przeżycia tam tak niezwykłej chwili sprawiła, że wszystko nabrało jeszcze głębszego znaczenia.

Obserwowanie zaćmienia Słońca przy użyciu odpowiedniej metody ochronnej, w towarzystwie bliskich osób i w miejscu, do którego wracam myślami od lat, było czymś naprawdę wyjątkowym.
Nie dało się tego zaplanować jako idealnego zakończenia wakacji. Po prostu się wydarzyło.


I właśnie dlatego tak bardzo chcę zachować ten moment w pamięci. Bo czasem życie daje nam coś, czego wcale nie oczekiwaliśmy — chwilę, w której przeszłość, teraźniejszość, bliskość ludzi i piękno natury spotykają się w jednym miejscu.
To była moja sierpniowa „kropka nad i”.

MYŚL MIESIĄCA

Pięćdziesiąt lat życia. Kiedy wypowiadam te słowa, brzmią poważnie, a jednocześnie czuję, jak wiele pięknych chwil się za nimi kryje.


Sierpień był dla mnie okazją, by spojrzeć na ten czas z wdzięcznością. Za życie, które zostało mi dane. Za wszystkie drogi, którymi mogłam podążać, za miejsca, które zobaczyłam, za wspomnienia, które noszę w sercu, i za ludzi, którzy są jego częścią.

August, you were a beautiful reminder of how much there is to be grateful for.

Jestem wdzięczna Panu Bogu za te pięćdziesiąt lat — za dobro, które mnie spotkało, za możliwość przeżywania kolejnych dni i za to, że mogę dzielić życie z ludźmi, którzy mnie kochają i otaczają swoją troską.
Jestem wdzięczna mojej rodzinie, rodzinie Krisa i wszystkim przyjaciołom, którzy sprawili, że tegoroczny sierpień stał się dla mnie tak ważny. Za obecność, pamięć, spotkania i wszystkie gesty, które pokazały mi, że jestem dla nich ważna.

Patrząc na te wszystkie sierpniowe chwile, myślę sobie, że szczęście nie zawsze przychodzi w postaci wielkich wydarzeń. Czasem kryje się w rodzinnym stole, w spacerze po znajomych polach, w widoku gór, w ogrodzie pełnym kwiatów albo w nieoczekiwanym spotkaniu z czymś niezwykłym.
A przede wszystkim kryje się w ludziach.
W tym, że mamy z kim dzielić nasze radości, do kogo wracać i komu powiedzieć: dobrze, że jesteś.

Dlatego zamykam ten sierpniowy rozdział z wdzięcznością. Za pięćdziesiąt lat mojego życia — za to, jakie było, jakie jest i za wszystko, co jeszcze przede mną.
Bo jeśli czegoś nauczył mnie ten miesiąc, to tego, że warto zatrzymywać się na chwilę, patrzeć uważniej i dostrzegać dobro, które już mamy.


Dziękuję za ten czas. Za ludzi. Za życie.

Dzięki, że tu jesteś! Ta ścieżka była dla mnie wyjątkowa – a co Ty myślisz? Napisz w komentarzu, co Cię poruszyło, albo jakie szlaki sam odkrywasz. Chcesz więcej brytyjskich chwil? Śledź mnie na Instagram i Facebook – wędrujemy razem dalej!

Zostaw ślad swojej wędrówki – napisz, co Cię poruszyło